Wróżby

luty 16th, 2008 by rysiekjedrasik

Nie uwierzycie, ale Julka poszła w dniu wczorajszym do czarodziejki mianem Wrózka Lea Szach. Gabinet, pokój, sala- nie wiem jak to nazwać, czarodziejki mieści się na Alejach Stanów Zjednoczonych w stolicy.
Pojechała tam, wlazła do środka i co wróżka jej zaproponowała za sowitą opłatę? Naturalnie sławny i niezmienny od wieków tarot. Co dziwne, na ścianach wróżki wisiały rysunki przedstawiające meble. Nigdy nie widziałam czegoś podobnego.
Ale ale, opowiadam dalej. Weszła kobieta do środka, wróżka zaczęła kłaść tarota i nagle wzmogła się burza na zewnątrz. Ja to bym chyba tam umarła ze strachu. Nie ma to jak atmosfera. Takiego jej psikusa spłatał los. W trakcie jak wróżka odsłaniała ostatnią kartę akurat walnął niedaleko piorun.
Nie opowiem wam, jaki był wynik tarota, co jej powiedziała wróżka, ale wiedzcie, że jak tylko otworzyła drzwi wyjściowe z lokalu wróżki deszcz przestał padać a pięć minut później świeciło Słońce. Ja nie mam odwagi iść do wróżki, a po tym co mi opowiedziała na pewno nie pójdę.

Comments are closed.